Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały miłością! Dotykał dłonią mój policzek i głaskał go z czułością. Patrzyłam Mu w oczy… Od wczorajszego wieczoru ogarnęła mnie jakaś irracjonalna panika. Że nie dam rady, że nie zdążę…
„Odpocznij maleńka Moja. Odpocznij… Zasłużyłaś!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Zasłużyłam? Niczym nie zasłużyłam! Przeciwnie!” – szepnęłam wzburzona.
„Ciii maleńka Moja. Odpocznij…”
Jezus patrzył mi w oczy głęboko. A moje oczy zamykały się coraz bardziej i bardziej… aż w końcu zasnęłam.
Obudziłam się. Obudziłam się i od razu otworzyłam oczy. Jezus pochylał się nade mną z miłością…
„Sama popatrz, maleńka: masz jeszcze do ułożenia trzy rozważania, tak?”
„No, tak.”
„I czas do połowy stycznia, tak?”
„Tak!”
„No to jakiś Armagedon musiałby być, żebyś nie zdążyła!”
„Właśnie, kochany! Pilnuj, proszę, żeby żadnego Armagedonu nie było!”
„Pilnuję i dopilnuję, Monisiu kochana!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…
PILNUJE I DOPILNUJE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI