Tańczylismy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i w tańcu prowadził. Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem…
„Wiesz mój Jezu? Wczoraj przyjechała moja ciocia. I bardzo zachwycała się moim obrazem! Pomyślałam, ktoś kto tworzy piękne obrazy, dzieła, musi być piękny. Musi mieć piękne wnętrze…”
„Jesteś piękna i dlatego czynisz piękno. Nie odwrotnie. Jak dobre drzewo wydaje dobre owoce, tak piękna dusza rodzi piękne dzieła. I nie mówię tu tylko o obrazach” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Wiem…” – szepnęłam nieśmiało.
„Jesteś piękna ponieważ jesteś kochająca, dobra, czuła, delikatna, odważna, mężna, charakterna. Ponieważ jesteś przeźroczysta, pokorna, cicha i w tańcu radosna!”-wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością.
Patrzyłam w Jezusa z uwielbieniem!
„A czy w cierpieniu można być pięknym, mój Jezu?” – spytałam.
„Spójrz na Mnie!”
„Można!”
„Ale nie każde cierpienie rodzi piękno. Tylko te przyjęte i ofiarowane z miłości za innych.”
„Widzę moje piękno! Widzę je w Twoich oczach, Jezu kochany!”
„Widzisz swoją miłość do Mnie. Bo tylko miłość jest piękna!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z zachwytem…
TYLKO MIŁOŚĆ JEST PIĘKNA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI