„Kocham Cię, pragnę i uwielbiam Ciebie Jezuniu kochany!!!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie poruszony niezmiernie…
Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
Leżałam zamyślona z obolałym sercem i bardzo smutna… Umiłowany mój patrzył we mnie. Widziałam, że cierpi ogromnie… Milczeliśmy długo. Aż w końcu Jezus zapytał:
„O czym rozmyślasz, maleńka Moja?”
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko. Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać i głaskać Jego policzek. Głaskałam z czułością…
„Nic, nic, mój śliczny… Nic!”- szepnęłam i głaskalam dalej policzek Jezusa.
Nie chciałam o tym rozmawiać i byłam pewna, że Jezus także nie chce.
Patrzył we mnie taki smutny, że serce mi się krajało…
„Co mogę zrobić, żeby Cię Jezu ucieszyć? Żebyś się do mnie uśmiechnął?”
„Chcesz, żebym uśmiechnął się do ciebie? I ty się do Mnie uśmiechnij…” – wyszeptał Jezus ogniście.
Z wysiłkiem i trudem… uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A On rozpromienił się cały! Rozświetlił uśmiechem!
„Twój uśmiech, Monisiu rozgania wszystkie Me smutki!” – wyszeptał umiłowany mój Jezus.
„A Twój moje!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem uśmiechnięci! Rozpromienieni! Mój Jezus i ja.
ROZGANIA SMUTKI!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI