Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie z zachwytem wielkim.
„Jestem z ciebie bardzo dumny, Monisiu. I ty też bądź dumna z siebie!” – wyszeptał mój śliczny z ogniem.
„Jestem! Choć nie wiem czy powinnam” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„A to czemu, maleńka?” – spytał Jezus łagodnie.
„Bo to nie ja ułożyłam. Samo mi się układało. Wystarczyło, że siadłam i zaczęłam pisać. A układało mi się samo! Tak często pisałam mojemu Duchowemu Synowi, ks Radkowi: 'samo mi się ułożyło’. Także może zaświadczyć”.
„Pozwoliłaś to samo ci się układało. Wiele rzeczy ci się samo robi, prawda, Monisiu kochana?” – Jezus promieniał cały uśmiechem.
Kiwnęłam głową, że tak. I spytałam:
„A to trudno zrobić, żeby samo się robiło?”
Jezus spoważniał. Patrzył we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Bardzo trudno, maleńka. Człowiek musi się wyrzec samego siebie.”
„Wyrzec samego siebie?” – zdziwilam się.
„Tak. Wtedy mogę w nim działać.”
„Ale ja nie mam takiego poczucia, że czegoś się wyrzekłam! Po prostu wpuściłam Ciebie do mojego życia, do mojego serca. A TY w nim działasz!”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie! A ja mówiłam dalej:
„Wyrzeczenie kojarzy się z jakąś stratą, poświęceniem. A ja nie mam poczucia, żebym coś straciła. Przeciwnie! Zyskałam!”
„Straciłaś siebie a zyskałaś…” – Jezus nie dokończył. Nie pozwoliłam Mu dokończyć! Zamknęłam Jego usta siarczystym pocałunkiem!
„Zyskałam CIEBIE! Zyskałam Ciebie, Jezu mój słodki! Baaaaaardzo mi się opłaciła taka zamiana!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie i głośno! Patrzyłam w Niego z uwielbieniem…
OPŁACIŁO MI SIĘ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI