„To mówisz, kochany, że przy mnie nie można być smutnym?” – spytałam patrząc umiłowanemu w oczy.
„Ja przy tobie, maleńka nie mogę być smutnym! Radujesz SERCE Moje miłością, uśmiechem, pieszczotą, delikatnością, ufnością!” – wyszeptał Jezus z zapałem.
„To tak jak Ty, mój Jezu słodki radujesz serce moje!” – szepnęłam z mocą.
Popatrzyłam jeszcze raz wokół siebie… Byłam zanurzona w moim Jezusie, a jednocześnie tuliłam do serca SERCE Najdroższe i Jezus mój śliczny trzymał mnie w objęciach!
„Jak to możliiii…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i siarczystym!
„Nie ważne, Monisiu jak to możliwe. Ważne, że możliwe!”-wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Spojrzałam w Jezusa głęboko i szeptałam:
„Taaak!!! Dziękuję Ci Jezu kochany! Baaardzo dziękuję! Nadajesz sens mojemu życiu! Tak sobie myślę patrząc w przeszłość… Miałam ciężkie życie. Pełne bólu, cierpienia i łez. Ale miałam też piękne życie. Pełne szczęścia, radości i uśmiechu. Cierpienia przeplatały się z radością, łzy z uśmiechem ból ze szczęściem. A w tym wszystkim byłeś Ty mój Jezu! Bez Ciebie mój śliczny moje życie nie miałoby sensu. TY jesteś Sensem mojego życia! Jesteś SENSEM!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie… A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!
SENS ŻYCIA!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI