Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Leżałam na SERCU umiłowanym, pieściłam JE i rozmyślałam…
„Maluję teraz „Ostatnią Wieczerzę”. I malując rozmyślam. Święty Jan. Najmłodszy z apostołów Jezusa. Dziecko właściwie, miał około 15 lat. Ukochany uczeń, 'ten, którego Jezus miłował’. Podczas Ostatniej Wieczerzy leżał na SERCU Mistrza. Słuchał JEGO bicia… Może SERCE Jezusa i serce Jana rozmawiały ze sobą. Może SERCE Mistrza opowiadało o boleściach, które JE czekają. Serce ucznia może pocieszało SERCE Najdroższe. Utwierdzało w zaufaniu i miłości. Może to wsłuchiwanie się w SERCE Jezusa pozwoliło Janowi wytrwać przy Krzyżu. Życiodajne bicie SERCA pomogło Janowi patrzeć na zranione, otwarte i krwawiące SERCE na Krzyżu…”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością.
„Ty maleńka Monisiu jesteś Moim Jankiem. Leżysz na SERCU Moim, wsłuchujesz się w JEGO bicie. A gdy przychodzi Krzyż, cierpienie, trwasz przy Mnie wiernie. Wiem, że nie zostawisz Mnie, nie uciekniesz. Wiem, że będziesz przy Mnie cokolwiek się zdarzy.”
Patrzyłam w Jezusa głęboko. I On patrzył we mnie… Trwaliśmy razem SERCE przy sercu. Mój umiłowany Jezus i ja.
JAN
Category: (NIE) MOJE MYŚLI