Umiłowany Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
Cały był Miłością i cały był dla mnie… Patrzyłam w mojego Oblubieńca z zachwytem i uwielbieniem.
„Jak Tu jasno i ciepło i cicho…” – szepnęłam z mocą.
„Tak wygląda Pokój, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Rozmyślałam…
„Pokój! Tak! Ty Jesteś moim Pokojem! Księciem Pokoju. Lubię tak Cię nazywać, mój Jezu! Książę Pokoju! Nie Król, ale Książę, Syn Króla… Wszędzie gdzie przychodzisz niesiesz Pokój. Rozdajesz go. Rozsiewasz Pokój!”
„Pięknie powiedziane, Moja piękna Monisiu. Piękno rodzi piękno!” – wyszeptał Jezus z zachwytem.
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! Rozmyślałam dalej:
„Wiesz mój Jezu kochany? Bardzo podoba mi się refren wczorajszego psalmu responsoryjnego: 'Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie!’. Pokój zakwitnie… Pokój jest jak piękny krzew ozdobny! Okryty kolorowym drobnym kwieciem. Albo jak cudny kwiat. Trzeba się o niego troszczyć, dbać o niego. Pielęgnować! Najpierw trzeba mieć Pokój w swym sercu. Ty dajesz swój Pokój! 'Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu’ – jak mowi św. Augustyn. Serce, które spoczywa w Bogu jest spokojne. Ma Boży Pokój. Wiem to po sobie. Moje serce jest wtulone w Ciebie, kochany mój Jezu! I pójdę za Tobą jak w dym, gdziekolwiek mnie poprowadzisz!”
„Piękno rodzi piękno…” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
Jezus mój śliczny patrzył we mnie z zachwytem i dumą…
„Kocham Ciebie, mój Książę Pokoju!”
„Kocham cię, Moja Księżniczko!”
KSIĄŻĘ POKOJU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI