Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Więc mówisz Monisiu kochana, że nie wiesz co to jest mistyka?” – spytał mój umiłowany z cudnym uśmiechem.
„Nie! Dla mnie to czarna magia!”
„Czarna magia?!” – zdziwił się Jezus.
„Oj… Mówię tak o czymś, co dla mnie jest niezrozumiałe, tajemnicze, i poza zasięgiem! Zresztą powiedział jak powiedział. Mistyka to nie jest dla mnie!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie! A ja mówiłam dalej:
„Kiedyś nawet próbowałam o tym czytać, jak mój Duchowy Syn powiedział, że mój wierszyk to mistyka. Ale nic z tego nie rozumiałam. I przerwałam!”
Przytuliłam policzek do policzka Jezusowego i zamyśliłam się…
„Wielcy mistycy to dla mnie św. Ojciec Pio, św. Tereska od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza i św. Faustyna.”
„Jesteś podobna do nich, maleńka Moja. Zapewniam, że blisko ci do nich!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Terenia i Faustynka bardzo cierpiały… A z Pio jestem na 'ty’!”
Wtuliłam się w Jezusa jeszcze bardziej i wyszeptałam z mocą:
„Są mi Wzorami. Uczę się od nich!”
Umiłowany mój zaczął dotykać i głaskać mój policzek i włosy.
„Ucz się, Moja Monisiu! Dobrze ci idzie. Bardzo dobrze ci idzie!!!” – wyszeptał z żarliwością.
Spojrzałam mojemu ślicznemu w oczy. Widziałam w nich zachwyt, dumę i ogień niezmierny… Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Rozpromieniony był cały! Wpatrywalam się w Jego uśmiech promienna cała!
DOBRZE MI IDZIE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI