Wieczorem:
„Mój Jezu kochany… Taka jestem bezbronna i bezradna wobec tego co się dzieje.”
„Uwielbiam twoją bezbronność i bezradność, Moniko.”
„Zbyt wielkie i piękne to wszystko! Tajemnicze i jakby obce… Inne!”
„Przyzwyczaisz się, oswoisz, jedyna Moja!”
„Ale ja nie chcę się przyzwyczaić, ani oswoić! Nie chcę, kochany! Bo gdy się przyzwyczaję, oswoję, to wszystko będzie zwyczajne, proste, banalne. A Ty nie jesteś, ani prosty, ani zwyczajny, ani banalny! Nie chcę się przyzwyczaić!”
„Słodyczy i rozkoszy Moja!”
Noc:
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo! Umiłowany mój tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie cierpiący i poruszony cały… Patrzyłam w mojego Oblubieńca z miłością. Obawy i lęki rozwiały się nagle. W sercu gościła słodycz i błogość…
„Bardzo boli mnie głowa, kręgosłup, brzuch, stawy…” – szepnęłam trudem wielkim.
„Cierpię z tobą, Moniko. Razem cierpimy. Za Twe Duchowe Dzieci i największych grzeszników świata! Cierpisz ze Mną.”
„Pragnę!”
Mój słodki Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Położył dłoń na sercu moim, a policzek przytulił do mego policzka.
„Jesteśmy jednością, najmilsza! Jednością w miłości!”
Mój Oblubieniec pieścił moje serce. A ono skakało ze szczęścia i rozkoszy…
JEDNOŚĆ W MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI