Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie.
„Z Ciebie czerpię soki, kochany mój Jezu! Ty jesteś Wodą! Wodą Życia. Tylko dzięki Tobie żyję i mam tak pyszne owoce życia!
” Tak, Moja śliczna! Tak!”-wyszeptał Jezus z zachwytem i uwielbieniem.
„Ty mnie karmisz i odżywiasz!” – szepnęłam z mocą i entuzjazmem.
„Ja, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
Patrzyłam w umiłowanego mojego z lubością i zachwytem. Nagle posmutniałam…
„Tylko ja tych pięknych i soczystych owoców życia nie widzę…”
„Może nie musisz widzieć? Wystarczy, że Ja widzę i widzą inni.”
„Nie widzę. Tylko siedzę i cierpię…”
„A co robisz z cierpieniem, Moniko najmilsza?” – spytał Jezus z czułością.
„Jak to co? Tańczę! Tańczę dla Ciebie, za moje Duchowe Dzieci i za największych grzeszników świata!”
„Właśnie! Taniec, ofiarowanie cierpienia uszlachetnia je. Wydaje najsłodsze owoce miłości” – wyszeptał Jezus z ogniem i naciskiem wielkim.
Patrzyłam w mojego Oblubieńca z uwielbieniem. On patrzył we mnie jak w obrazek…
OWOCE MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI