Byłam w moim Oblubieńcu, Jezusie. Zanurzona głębinach Jego SERCA… Zatopiona w Nim cała! Zobaczyłam umiłowanego cały był pokryty ranami, siniakami i Krwią. Na głowie wciśniętą miał Koronę Cierniową. Patrzył we mnie cierpiący…
„Mój Jezu kochany… Mój kochany… mój kochany!” – szepnęłam z bólem serca.
„Takiego Mnie kochasz, Moniko słodka!” – wyszeptał Jezus łagodnie.
„Tak! Właśnie takiego! Taki mi jesteś najbliższy!”
„A dlaczego taki? Dlaczego nie pełen chwały i dostojeństwa?” – spytał cicho Jezus.
„Gdybym zobaczyła Cię pełnego potęgi, chwały i dostojeństwa, bałabym się Ciebie, kochany! A takiego, cierpiącego się nie boję. Widzę Ciebie, widzę Twoje cierpienie. Ale przede wszystkim pokazujesz mi Swą miłość, poniżenie i oddanie…”
„Oddałem się tobie, Moniko!”
„Wiem, mój słodki. Wiem!”
„Ah! Jaki jestem zmęczony!”
„Odpocznij we mnie kochany mój Jezu!”
Jezus położył głowę na sercu moim i odpoczywał. A mnie naszła myśl, że Jezus pełen potęgi, chwały i dostojeństwa nie chciałby we mnie odpocząć.
„Mylisz się kochana Moja! Uwielbiam w tobie odpoczywać. Ty odrywasz potęgę, chwałę i dostojeństwo Moje od cierpienia! Tymczasem to jest jedno. Na Krzyżu najpełniej objawiła się Moja chwała. Trudno to zobaczyć, wiem. Ale spróbuj, maleńka Moja.”
„Spróbuję, kochany mój Jezu!” – szepnęłam pokornie.
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mojego.
SPRÓBUJĘ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI