„Wiesz dlaczego czuję się bez oparcia, a jednocześnie z Oparciem, mój Jezu słodki?”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„No powiedz, maleńka Moja?”
„Ty mnie nie ograniczasz. A właśnie Ty jesteś moim Oparciem! Moją Opoką! Skałą! Na Tobie się oparłam. Na Tobie oparłam moje życie i śmierć moją. Ty mnie podnosisz z upadków, z błota i stawiasz na suchym gruncie. Jesteś moim Oparciem. Dzięki Tobie trzymam się prosto, mimo życiowych zawieruch.”
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem!
„Moje oparcie nie ma końca, Moniko najmilsza! Jest bezgraniczne. Jest stałe i niezmienne. I jednocześnie ciągle Inne.”
Nie rozumiałam tych słów, ale były one miodem na moje biedne serce.
„Zawsze byłam spragniona Miłości. Teraz sycę się nią, napawam. Gasisz moje pragnienie. Mimo, że nie czuję gruntu pod nogami, wiem, widzę, że niesiesz mnie w Swoich dłoniach. Twoja Miłość mnie otula. I to Ona jest dla mnie Oparciem!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie poruszony i wzruszony cały. Jak w obrazek we mnie patrzył.
MIŁOŚĆ OPARCIEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI