„Wiesz mój Jezu? Wczoraj znowu Kubuś na mnie „napadł”! Gdybym się nie nachyliła, wpakowałby się do mnie na kolana! Duży, ciężki pies. Nachyliłam się i nie pozwoliłam mu wskoczyć. Za oblizał mi całą gębusię! Kilka razy. Od góry do dołu! Lizał gdzie się dało!” – szepnęłam śmiejąc się wesoło.
„Coś za coś!” – śmiał się Jezus cudownie.
„Coś za coś! Żebyś wiedział, kochany mój Jezu! Ja nie wiem za co on mnie tak lubi! Na innych członków rodziny reaguje normalnie. Tylko na mnie tak żywiołowo! Szaleńczo! Wręcz z uwielbieniem! Tak! Uwielbia mnie!”
„Nie sposób cię nie uwielbiać, maleńka Moja! Nie sposób cię nie uwielbiać!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„A za co?!”
„Mam wyliczać? Dobrze, będę wyliczał. Miłość, dobroć, czułość, pokora, uznanie własnej nędzy, grzeszności i biedy, współczucie, oddanie się Mnie…”
Przerwałam umiłowanemu gwałtownie!
„Ale przecież Kubuś o tym nie wie!” – starałam się jeszcze jakoś bronić.
„Ja wiem!”
Patrzyłam w mojego Oblubieńca speszona. Milczałam, ale moje spojrzenie wyrażało pytanie:
„I co z tego? Co ma z tym wspólnego pies?”
Jezus zbliżył twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Zapomniałaś maleńka, że mogę się posługiwać zwierzętami? To JA cię uwielbiam przez niego! To JA!!!”
Oniemiałam!
„Ale, żeby przez Kubusia…?!”
„Dla Mnie nie ma nic niemożliwego, Moniko kochana!” – zaśmiał się Jezus perliście.
„W takim razie będę inaczej patrzeć na tego 'zbója’!”
Śmialiśmy się oboje. Mój Jezus i ja! Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Aż tak uwielbia mnie mój Oblubieniec! Tak żywiołowo, szaleńczo! Namiętnie!”
NAMIĘTNIE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI