„Wiesz mój Jezu? Wczoraj znowu kusiło mnie, że to wszystko nieprawda, i że na wyrost…” – szepnęłam z powagą.
Jezus objął mnie ramionami i uśmiechnął się do mnie promiennie!
„I powiedz, jak sobie z tą pokusą poradziłaś, Moniko kochana?”
„Zignorowałam ją! Pomyślałam, że skoro Ty tak mówisz to tak jest. Innej opcji nie ma!”
„I pokusa znikła!”
„Tak! I to jeszcze tak perfidnie mnie kusiło po tym jak dwa razy mnie wysłuchałeś! Wiem, że to była błaha sprawa, ale…”
„To nie była błaha sprawa. Dla Mnie każda sprawa jest ważna i poważna!”
„Tak, właśnie masz rację mój Jezu kochany! To była ważna sprawa. Prosiłam, żeby dzieci nie musiały znowu płakać po stracie zwierzaka. Tyle razy już płakały… Nie chciałam, żeby znowu… Tofi miał wypadek, pod samochód wpadł. Stan bardzo ciężki. Pęknięta miednica. Żaden weterynarz w Zielonej Górze nie miał odpowiednich warunków i narzędzi, żeby udzielić pomocy. Odsyłali od jednego do drugiego, a kot był bliski śmierci. Gdy tylko się o tym dowiedziałam, zaczęłam 'walić’ do świętego Franciszka i do Ciebie. Chwilę później Lucyna, moja siostra, znalazła na internecie jakiegoś weterynarza w Nowej Soli, który zgodził się kota przyjąć i udzielił mu pomocy. Ja wiem, że to 'tylko’ kot, ale kot to też…”
„Moje stworzenie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Tak. Kot to też stworzenie Boże!” – szepnęłam z mocą.
I dodałam:
„No i po tym jak mnie wysłuchałeś, zaczęło mnie kusić. To perfidne, wiem! Ale tak było.”
„Zwyciężyłaś jednak pokusę, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Oboje zwyciężyliśmy, kochany mój Jezu!” – szepnęłam z mocą i uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
ZWYCIĘŻYLIŚMY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI