„Jakiś Ty piękny, mój Jezu! Jak piękny! Nic dziwnego, że i ja jestem piękną skoro karmisz mnie Sobą. Karmiąc mnie Swoim Ciałem i pojąc Krwią przemieniasz mnie w Siebie… Nic dziwnego, że i ja jestem piękną!” – szepnęłam z mocą głaszcząc Jezusa po policzku.
„Nic dziwnego, Moniko kochana. Moje Ciało łączy się z twoim ciałem, a Moja Krew płynie w twoich żyłach. W Komunii stajemy się jednością.”
„I dziś wychodzisz na ulice miast i wsi, aby o tym przypomnieć. I by ukazać nam Swoje piękno! By nas Sobą zachwycić! I byśmy zobaczyli i się zachwycili Twoim pięknem w nas!”
Spojrzałam mojemu ślicznemu w oczy i mówiłam dalej:
„Często tego piękna w nas nie widać, jest przykryte pod różnymi grzechami… Ale tak sobie ostatnio myślałam: perła wrzucona w błoto, nie przestaje być perłą. Nie traci nic ze swego piękna, nie przestaje być cenną. Wystarczy tylko ją wyciągnąć z błota i umyć.”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Nic dodać, nic ująć, Moniko!”
„Uwielbiam Twoje Ciało i Krew, mój Jezu słodki!” – szepnęłam patrząc w mojego Oblubieńca z miłością i uwielbieniem.
CIAŁO I KREW
Category: (NIE) MOJE MYŚLI