„Czekałam, czekałam i się doczekałam!” – zaśmiałam się perliście.
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem!
Czekałam na wózek elektryczny, potem na kółko do wózka. Czekałam na łóżko. I w końcu wszystkiego się doczekałam!
„Warto było czekać! Ale o wiele bardziej warto czekać na Ciebie! Warto czekać, tęsknić, pragnąć! Aż po mnie przyjdziesz, weźmiesz mnie na rączki i zabierzesz do Siebie! Warto o Ciebie zabiegać! Ale jak…? Powiedz mi proszę, kochany mój Jezu! Bo ja nie wiem…”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie! Z czułością…
„Od dawna o Mnie zabiegasz, czekasz, tęsknisz, pragniesz, maleńka Moja. A nie wiesz jak?! Wiesz! Więc ty Mi powiedz jak. Jak na Mnie czekać?”
„Na pewno nie bezczynnie. O sprawy ziemskie zabiegałam, 'chodziłam’ koło nich, dopytywałam, pisałam!”
Zamilkłam na chwilę i szeptałam dalej:
„Jak na Ciebie czekać? Z miłością! Kochać Boga i ludzi! Rozsiewać miłość wokół siebie. Rozdawać ją na lewo i prawo! I spalać się w miłości, oddając siebie!”
Jezus patrzył we mnie ogniście! Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„No widzisz, maleńka Moja! Mówiłem, że wiesz!”
Trwaliśmy razem serce przy SERCU, policzek przy policzku. Mój Oblubieniec i ja.
JAK CZEKAĆ?
Category: (NIE) MOJE MYŚLI