Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo leżałam. Umiłowany zbliżył twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Obsypywać pocałunkami jak deszczem. Całował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Gorąco, słodko, z miłością. Całował moją twarz i całe obolałe i zmęczone ciało. Całował, a Jego SERCE szeptało:
„Moja słodka, kocham cię!”
Całując zanurzał mnie w Sobie głębiej i bardziej. Zatapiał w Sobie. Zamykał w Sobie i otwierał na Siebie. Przytulał i otulał Sobą. Miłością. Ginęłam, gubiłam się, znikałam w umiłowanym!
„Jesteś moim Niebem, mój Jezu! Fruwam w przestworzach jak wróbelek, albo maleńki mysikrólik. Latam w Tobie szczęśliwa i wolna! Jesteś moim Oceanem! Rozpływam się w Tobie, mój Jezu kochany. Ty mnie w Sobie rozpływasz! Jesteś moim powietrzem!”
„Tak, Moniko kochana. Jesteś cała we MNIE!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
Wciąż mnie całuje! I zanurza w Sobie!
CAŁA W JEZUSIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI