Leżałam na SERCU umiłowanym. Pieściłam Je, całowałam, głaskałam… Nagle wyczułam, że SERCE Jezusa jest smutne! Że cierpi niezmiernie!
„Co Ci, Serduszko najmilsze? Co Ci?” – spytałam z bólem serca.
„Jestem smutne, bo Moje kochane dzieci nie chcą do Mnie przyjść. Ignorują Mnie, odrzucają. A Ja pragnę każde dziecko przytulić, utulić. Jak ciebie, maleńka Moja.”
Poczułam wielki smutek, ból serca i wielka łza spłynęła na SERCE Najdroższe.
„Rozumiem Serduszko!” – wyrwało mi się prosto z serca.
„Pocieszyłaś Mnie, Moniko kochana! Pocieszyłaś miłością i cierpieniem. A przede wszystkim łzą czułości, która spłynęła na SERCE Moje!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
Potem jeszcze bardziej zanurzał mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej.
„Mój kochany Jezu, mam takie poczucie, że jestem dla Ciebie jedyna na świecie! Świata poza mną nie widzisz! Wiem, że każdy człowiek jest dla Ciebie jedyny na świecie i świata poza nim nie widzisz. Z każdym chcesz być tak blisko. Każdy może być z Tobą najbliżej!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Każdy. Wystarczy tylko przyjść i zapragnąć!”
Jezus trzymał mnie na rączkach i tulił do SERCA. A mi było słodko, rozkosznie i błogo. Tańczyliśmy bardzo w miłości i intymności! Najbliżej.
PRZYJŚĆ I ZAPRAGNĄĆ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI