Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego Jezusa i Go całuję. Całuję siarczyście i słodko. Całuje jak oblubienica całuje Swego Oblubieńca… Ogniście.
„Uwielbiam twe pocałunki, Moniko! A pamiętasz jak uczyłem cię całować?”
Uśmiecham się do Jezusa promiennie!
„Pamiętam! Jakże bym miała zapomnieć!”
„Dużo ze Mną przeszłaś.”
„Ty ze mną jeszcze więcej!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Ale uwielbiamy nasze przejścia, prawda?”
„Uwielbiamy!”
Zaczynam przypominać różne przejścia z mojego życia. Przypominam sobie też to najgorsze, najboleśniejsze wydarzenie. I myślę, że dobrze, że ono się wydarzyło, bo dzięki niemu jestem tym kim jestem. Ukształtowało mnie, uformowało.
„Ty, mój Jezu kochany też jesteś po przejściach. Odrzucenie, opuszczenie, biczowanie, ukrzyżowanie…”
Jezus patrzy we mnie głęboko.
„Ale uwielbiamy nasze przejścia, prawda, maleńka Moja?”
„Uwielbiamy!”
PRZEJŚCIA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI