Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko… Patrzy Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości i tkliwości bez granic! Patrzy we mnie poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje… Delikatnie, namiętnie i słodko.
„Cierpisz bardzo, maleństwo Moje słodkie…” – szepcze z bólem.
„Taaak… Tańczę dla Ciebie. Za moje Dzieci tańczę.”
„Pięknie tańczysz, Moniko! I owocujesz!”
„Owocuję?”
„Tak, kochana Moja. Spójrz!”
Widzę owoc. Piękny, dorodny i wielki. Biorą z niego moje Duchowe Dzieci.
„To jest owoc twego tańca, maleńka Moja. Takich owoców są setki, tysiące, miliony! Czerpią z nich twe Dzieci!”
Jezus milknie na chwilę i mówi dalej:
„Ty tych owoców na razie nie widzisz. Ty widzisz brud, brzydki zapach i duchowe ubóstwo. Tam gdzie ty to widzisz, Ja widzę owoc.”
„Dziękuję, że mogę tańczyć, mój słodki Jezuniu!”
„Dziękuję, że chcesz tańczyć, najmilsza Moja!”
OWOCE TAŃCA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI