Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego Oblubieńca. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko… Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Uwielbiam Cię mój słodki Jezuniu! – szepcze moje serce – uwielbiam i pragnę!”
Jezus zanurza mnie w pocałunkach…
Widzę obraz: stoję przed jakimś wejściem zastawionym kamieniem. Kamień jest duży i ciężki. Wiem jednak jak go usunąć. Stukam dłonią w kamień trzy razy i kamień się odsuwa. Słyszę znajome, radosne skamlanie. To moje cztery wilki, Atos, Portos, Aramis i D’Artagnan! Cieszą się niezmiernie, że mnie widzą! Skaczą, łaszą się, piszczą z radości! Jeden z nich skacze na mnie i mnie przewraca! Leżę na ziemi, a one mnie liżą. Jestem cała ich! Głaszczę moje wilczki i tarmoszę z radością i entuzjazmem!
Wstaję i wołam wilki po imieniu.
„Atos, Portos, Aramis, D’Artagnan! Do mnie! Idziemy do naszego Pana i Oblubieńca!”
Siedzę u Jezusa na kolanach. A moje wilki siedzą u stóp umiłowanego mojego.
WILKI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI