Tańczymy bardzo, bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus trzyma mnie w objęciach i w tańcu prowadzi. Jak tańczymy? Leżę w objęciach umiłowanego mojego. W pozycji embrionalnej. Jezus tuli mnie do SERCA, a ja jestem Jego maleństwem, Jego dzieciątkiem, Jego niemowlęciem! Umiłowany patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Tak tańczymy.
„Maleńka Moja! Wiem, że cierpisz bardzo. Ja cierpię z tobą. Dziś nasz piątek.”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
„Taaak! A wczoraj był nasz czwartek, a przedwczoraj nasza środa… Nasze są godziny, nasze są dni, nasze są tygodnie, miesiące i nasze są lata. Nasze jest życie. Nasze było wczoraj, nasze jest dziś i nasze będzie jutro.”
„Pięknie powiedziane, maleńka Moja! Nic dodać, nic ująć.”
„To nie są moje słowa. To Twoje, mój słodki Jezuniu! Ty mi je włożyłeś w usta. A ja je tylko wypowiedziałam.”
„Wypowiedziałaś. Mogłaś nie mówić, zachować dla siebie.”
Patrzę w oczy Jezusowi przenikliwie.
„Nie mogę się doczekać naszego jutra! I wcale nie chodzi mi o dzień jutrzejszy.”
„Ja też, maleńka Moja! Ja też!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Potem przytula policzek do mego policzka. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!
NASZE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI