NIE JESTEM SAMA
Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Cierpię bardzo. Nie do wytrzymania. W końcu wyrywa mi się prosto z mostu:
„Jezu, boli mnie bardzo! Z przodu i z tyłu!”
Gdy to powiedziałam od razu mi ulżyło. Jakby Jezus chciał, żebym to powiedziała. Żebym pokazała Mu swoją słabość. Żebym nie mówiła, że tańczę. To oczywiste. Jezus chce bym się odsłoniła. Przed Nim i przed samą sobą. Żebym była Jego bezradnym, bezbronnym maleństwem…
„Nie cierpisz sama, maleńka Moja. Ja cierpię z tobą. Kiedy cię boli, Mnie boli.”
„Dziękuję mój Jezu. Dziękuję, że nie jestem sama.”
„Moja kochana! Nigdy nie jesteś sama. Ja jestem z tobą. Zawsze!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy. Przytula policzek do mego policzka. Wtula mnie w Siebie. Zanurza w miłości i czyni z Sobą jedno.