Leżę na SERCU umiłowanym. Tańcząca bardzo. Leżę wsłuchana w Jego bicie. Wsłuchana w Nie.
„Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie!” – SERCE bije w rytmie miłości.
Jezus pochyla się nade mną z tkliwością.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany?”
„Uśmiechnij się do Mnie, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
„Jakaś ty podobna do Mnie. Identyczna!”
„Do kogo mam być podobna jak nie do Oblubieńca mojego?”
Nagle postać Jezusa się zmienia. Jest cały pokryty ranami i zakrwawiony cały.
„Masz rację, Moniko. Oblubienica musi być podobna do Oblubieńca swojego.”
„Pragnę być! Bardzo!!!”
„Jesteś!”
Obejmuję umiłowanego delikatnie, z miłością. Tańczymy w bliskości i intymności bez granic…
JESTEŚ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI