Dotykam policzek umiłowanego mojego i głaszczę go z czułością.
„Mój słodki Jezuniu, cierpisz bardzo! Trwa Wielki Tydzień. Cierpisz bardzo! Ogromnie! Wiem!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i uśmiecha się do mnie z lubością.
„Przy tobie nie cierpię, Moniko.”
Zdumiona jestem!
„Nie?! A dlaczego?!”
„Twoja miłość jest Mi ulgą, ukojeniem, odpocznieniem, wytchnieniem, najmilsza Moja.”
„Pragnę być…”
Jezus, który zna moje myśli, przerywa mi gwałtownie!
„Już jesteś! Jesteś Marią, która wylewa na Moje nogi drogocenny olejek. Jesteś Weroniką, która ociera Moją twarz. Jesteś Szymonem z Cyreny, który pomaga Mi nieść krzyż.”
Chcę cierpieć z Tobą, mój Jezu. Chcę, by Twoje cierpienie było moim cierpieniem!”
„Już cierpisz bardzo, Moniko. Prawda?”
„Tak. Ale pragnę jeszcze bardziej, żeby Tobie ulżyć.”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Składa na mych ustach słodki pocałunek…
ŻEBY ULŻYĆ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI