„Zstąpiłem do Otchłani, by wyprowadzić lud od wieków oczekujący na Me Zmartwychwstanie. Od Adama i Ewy począwszy.”
Jezus trzyma mnie w objęciach i tuli do SERCA.
„I dokąd ich wyprowadziłeś? Do Nieba?”
„Tak, do niebiańskiej szczęśliwości.”
„Ale mieli super! Ominął ich Czyściec!”
„Pobyt w Otchłani był dla nich Czyśćcem…”
„Tak? Masz rację, kochany!”
Zaczynam sobie wyobrażać jak Jezus wśród radosnych śpiewów, tańca, okrzyków radości i szczęścia wprowadza rzesze ludzi do Nieba. A Bóg Ojciec wita wszystkich uszczęśliwiony cały.
Uśmiecham się do umiłowanego mojego zawstydzona.
„Wybacz, mój słodki. To takie ludzkie wyobrażenia…”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Ale przecież nie ma nic w tym złego, maleńka Moja!”
„Wyprowadź i nas z naszych Otchłani, ciemności, zamknięcia. Do Słońca! Do Nieba! Do Zmartwychwstania!”
Jezus uśmiecha się do od ucha do ucha. I ja się do Niego od ucha do ucha uśmiecham.
Z OTCHŁANI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI