Leżę na SERCU umiłowanym. Dotykam JE, głaszczę, całuję i pieszczę. Jezus patrzy we mnie głęboko.
„A SERCU wygodnie tak, jak na Nim leżę? Nie cisnę Go?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Wygodnie, maleńka Moja. Najwygodniej!”
SERCE podskakuje z radości!”
„Uwielbiam Twoje SERCE, kochany mój Jezu!”
„Moje SERCE uwielbia ciebie, Moniko!”
„A ja uwielbiam SERCE Twoje, kochany!”
SERCE Najdroższe zanurza mnie w Sobie. Otula miłością.
„Rozmyślam…
„Jak długą drogę przebyłam do SERCA. Najpierw siadywałam na ławeczce obok Jezusa, potem u Jego stóp. Później na kolankach. Jeszcze później na rączkach. Aż w końcu na SERCU umiłowanym. A kiedy pójdę do Jezusa na rączki, Jego sprawa co ze mną wtedy zrobi. Może położy mnie na SERCU Swoim. I będę Je uwielbiać całą wieczność.”
Jezus, który zna moje myśli, uśmiecha się do nich z czułością…