Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo! Z zamkniętymi oczami leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały!
„O mój Jezu!” – jęczę z bólu.
„Ciii… maleńka Moja! Ciii… Ja jestem z tobą.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Taaak… Przytul! Przytul mnie do Siebie, kochany!” – szepcze moje serce
Jezus otula mnie Sobą. Zanurza w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
„Nie bój się! Wypłyń na głębię. Jest przy tobie Chrystus.” Co jest moją głębią? Ból, cierpienia. Nieprzespane noce. Tańczące dni. Ale przede wszystkim moją Głębią jest Jezus. Z Nim łączę się w bólach i cierpieniach. Wtedy Jego Głębia staje się moją Głębią.