Jezus leży na sercu moim. Pochylam się nad Nim z tkliwością i patrzę Mu w oczy głęboko. Głaszczę policzek i brodę umiłowanego mojego. Nagle Jezus zaczyna płakać! Łzy Mu ciekną po policzkach…
„Co Ci, kochany mój Jezu?! Nie płacz, proszę!”
„Cierpisz bardzo, Moja słodka!”
„Nie! Dzisiaj nie bardzo!”
„Cierpisz, wiem!”
Zaczynam całować łzy Jezusowe.
„Ciii… ciii… Nie płacz proszę. Kiedy płaczesz serce mi pęka z bólu! Nie płacz…” – szepczę z mocą.
Przypominam sobie wczorajsze słowa Jezusa. Namalowałam kiedyś portret Jezusa w koronie cierniowej i z wielką łzą na policzku. Ostatnio ktoś mnie pytał skąd ta łza, dlaczego ją namalowałam. Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie.
Wczoraj patrzyłam na ten obraz. I usłyszałam:
„Ta łza jest przez to, że cierpisz, maleńka Moja. Ta łza jest przez twoje cierpienia.”
Uderzyły mnie te słowa!
„Nie płacz proszę, kochany mój Jezu! Bo mi serce pęka! Uśmiechnij się proszę! Twój uśmiech rozpromienia serce moje!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Przez łzy…
„To ja powinnam płakać! Nad sobą! Nad moją biedą, nędzą i nicością!”
Zaczynam płakać. Łzy ciekną mi po policzkach, brodzie i szyi. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i całuje moje łzy.
„Ciii… ciii… Nie płacz proszę, maleńka Moja. Nie masz powodu!”
„Jak to nie mam powodu?! Nie widzisz mojej biedy, nędzy i nicości? Nie widzisz?!”
„Nie. Nie widzę. Zasłania je miłość!”
Patrzę umiłowanemu w oczy głęboko.
„Uśmiechnij się do Mnie, maleńka Moja! Twój uśmiech rozpromienia SERCE Moje!”
Uśmiecham się do Jezusa przez łzy. Oboje uśmiechamy się do siebie nawzajem. Trwamy w miłości i intymności bez granic!
PŁACZ, UŚMIECH I MIŁOŚĆ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI