Leżę w objęciach Jezusa bardzo obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Mój kochany! Mój słodziutki! Mój jedyny!”
„Kochana Moja! Przepiękna! Najmilsza Moja!”
Dotykam dłonią policzek Jezusa i głaszczę go z czułością. Rozmyślam…
„A jak zacznę brać i powiedzą, że mam zwidy gdy Ciebie widzę?”
„Nie powiedzą. Tyle lat Mnie widzisz i nie powiedzieli. Teraz też nie powiedzą. Nie przejmuj się, maleńka Moja.”
„To potrwa zanim zacznę brać. Zanim przyjdzie. Może nawet kilka tygodni.”
„O nic się nie martw, maleńka Moja!”
Patrzę w oczy umiłowanemu mojemu.
„To mówisz, kochany, żeby nie nie przejmować, ani nie martwić?”
„O nic!”
„Dobrze, spróbuję. Zresztą ufam Tobie, mój Jezu słodki!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach!
O NIC!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI