Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały miłością.
Uśmiecham się do Jezusa radośnie!
„Wczoraj byłam obolała, zmęczona, smutna… A Ty nagle ni stąd ni z owąd przysłałeś kogoś, kto sprawił, że się uśmiechnęłam i oderwałam od tego wszystkiego!”
Jezus rozpromienia się bardzo nade mną!
„Bo to Ty, mój Jezu kochany. Prawda?”
To wyglądało na pytanie, ale pytaniem nie było. Umiłowany mój rozświetla się jeszcze bardziej.
„Przyszła do mnie z uśmiechem, więc nie mogłam i ja się nie uśmiechnąć. Uśmiech jest zaraźliwy!”
Potrzebowałam tego. Umiłowany o tym wie.
„A ta sprawa…?”
„Oderwij się od niej. Odpocznij, maleńka Moja!”
„Tak…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Odwzajemniam uśmiech. Bo uśmiech jest zaraźliwy!
ZARAŹLIWY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI