Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały miłością.
„Nie chce mi się jechać… Boli bardzo. Jadę tylko ze względu na mojego Duchowe Dziecko. Może choć troszkę odpocznie… Wczoraj usłyszalam jakim wielkim jestem ciężarem dla niego. Może trochę odpocznie… Jezu, pomóż mi proszę. I spraw, żeby było w miarę dobrze… „
” Pomagam ci, maleńka Moja. I będę pomagał.”
„Dziękuję! Nic mi się nie chce. Bardzo boli… I tylko bym siedziała w domu. Z resztą wiesz, mój Jezu kochany!”
„Tak, wiem. Rozumiem cię doskonale.”
Uśmiecham się do umiłowanego z trudem. A On całuje mój uśmiech.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI