Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Dziś obudziłam się o 2.30. A ja zmęczona jestem!”
„Chodź, maleńka Moja! Odpocznij we Mnie!”
Wtuliłam się w umiłowanego mojego jeszcze bardziej.
„Zmęczona jestem proszeniem, tłumaczeniem, przekonywaniem. I to jeszcze, żeby jakiś skutek tego był. A to jak głową w mur”- szepczę z rezygnacją. Po chwili zaczynam się śmiać!
„Albo zabierz mnie już do Siebie! Wtedy niczego już nie będę potrzebować!”
Jezus uśmiecha się do mnie z tkliwością.
„Jeszcze troszkę, Moja słodka!”
„Czy to znaczy że już się nie mam starać przekonywać, tłumaczyć, prosić?”
„Tego nie powiedziałem!”
„Dodaj mi więc proszę, miłości, cierpliwości, pokory…”
„Wszystko to masz, maleńka Moja!”
„To dlatego walę jak grochem o ścianę? Nic mi nie wychodzi…”
„Nieprawda! Działasz dla Mnie!”
Jezus skierował moje myśli w inną stronę. Na Fb na jednej z grup padło pytanie anonimowego członka grupy:
’Jak zaakceptować niechcianą ciążę? Jak sobie z tym poradzić?’
Ja napisałam:’Pomyśl, że to Twoje dziecko. Krew z twojej krwi, ciało z twojego ciała. Twoje dzieciątko… Jeśli pytasz jak zaakceptować niechciana ciążę to znaczy, że nie chcesz jej usunąć.
Może teraz wydaje się niechciana, kiedyś będzie błogosławieństwem.’
„Mniej boli, mam więcej siły to działam! Jak mogę…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje.
„Moja słodka! Piękna Moja!”
Umiłowany mój zatapia mnie w Sobie bardziej i głębiej…
„
DZIAŁAM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI