Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Kocham Cię Jezu!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„A jak do Mnie mówisz, powiedz, kochana Moja!”
„Mój śliczny Jezulku, mój miły Kotulku! Albo: kochany Jezuniu, mój słodki Kotuniu!”
„Pięknie!”
„Pięknie? A ja się boję, że Cię mogę urazić.”
„Urazić? Przeciwnie! Radujesz Mnie i uszczęśliwiasz bardzo!”
„Tak?!”
„Tak! Tylko ktoś komu jestem bardzo bliski może tak do Mnie powiedzieć!”
„Tak, jesteś mi bliski. Bardzo bliski!”
Rozmyślam… I uśmiecham się do Jezusa i do swoich myśli…
„’Kotuniu’… Tak mnie nazywała moja… Córeczka. Jak byłam mała… Rzadko tak mnie nazywała, może dlatego pamiętam. Chciałabym ją zobaczyć…”
„Zobaczyć jej niestety nie możesz. Ale…”
W tej chwili widzę przed sobą mgłę. I czuję na policzku słodki pocałunek…
„Kocham cię, maleńka Jezusowa i moja maleńka. Jestem z ciebie bardzo dumna. Walcz o to, czego potrzebujesz. Wspieram cię w tym i będę wspierała. Razem przekonamy twojego… Synka!”
„Dziękuję kochanie moje!”
Znów widzę umiłowanego mojego. Uśmiecham się do Niego szczęśliwa cala! Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko, ogniście i namiętnie…
„Kochany Jezuniu, mój słodki Kotuniu!” – szepczę z miłością.
KOTUNIU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI