Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Leżę w półśnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Opowiadam Mu o moich Duchowych Dzieciach, o moich problemach, troskach, kłopotach. O moich bólach i cierpieniach. O moich żalach… Jezus otula mnie Sobą. Miłością. A ja Mu opowiadam. Wylewam przed Nim wszystko. A Jezus słucha… Cały jest Słuchaniem… Wysłuchuje mnie. A ja właśnie potrzebuję, żeby mnie wysłuchał. I On to robi.
„Wybacz, kochany mój Jezu, ale musiałam Ci o tym wszystkim opowiedzieć.”
„Nie masz za co przepraszać, Moja słodka. Od tego jestem.”
Jezus patrzy we mnie z czułością bezdenną…
„Jedno z moich Duchowych Dzieci ma jakieś swoje żale, którymi żyje i którymi próbuje mnie zatruć. Nie wie, że ja też mam swoje żale, ale ja nie chcę nimi żyć! Co było to było i już nie wróci. Nie ma co się tym katować. Nie ma co żyć przeszłością. Chcę żyć teraźniejszością! 'Wczoraj do ciebie nie należy, jutro niepewne. Tylko dziś jest twoje’ – kiedyś usłyszałam takie zdanie. I staram się nim żyć. A Dziecko opowiadając o swoich żalach…”
„Budzi twoje.”
„Tak. Dlatego musiałam Ci o tym wszystkim opowiedzieć.”
Zarzucam ręce na szyję Jezusowi i całuję Go siarczyście.
„Dziękuję kochany! Teraz mogę iść i kochać. Wstaję z łóżka i idę kochać!”
„Kochaj! Jak Ja!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Pragnę! Jak Ty!”
DZISIAJ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI