Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały…
„Wczoraj… Przepra…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Zamyka moje usta słodkim pocałunkiem.
„Nie masz za co przepraszać, Moja słodka. To nie jest twoja wina.”
„Niby nie. Ale…”
Umiłowany znów zamyka mi usta pocałunkiem…
„Nie ma żadnego ale, maleńka Moja!”
„Skoro tak mówisz, kochany mój Jezu, to nie ma o czym mówić!”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i tkliwością. Zamyśliłam się… Umiłowany pochyla się nade mną i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę.
„Dałam Córeczce numer telefonu, żeby zadzwoniła i dowiedziała się jak to wszystko wygląda.”
„Dowiesz się, miłości Moja. Ale na konkrety będziesz musiała trochę poczekać.”
„Poczekam, czekanie to moja specjalność.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha i dodaję:
„Byle nie za długo, żebym zdążyła jeszcze z tego skorzystać. Przede wszystkim chciałam, żeby tacie było trochę lżej…”
Jezus patrzy we mnie… Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś. Daje do zrozumienia, że nie to jest najważniejsze.
„A co?” – pytam nieśmiało.
„Najważniejsza jest miłość. Robisz to z miłości, prawda?”
„Tak, z miłości!”
Jezus znów mnie całuje. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Tańczę w Jego pocałunkach.
Z MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI