Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i szepcze żarliwie:
„Cierpisz bardzo, wiem, maleńka Moja. Odpocznij we Mnie. Odpocznij, Moja słodka. Odpocznij, kochana Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego z trudem… Przypominam sobie co zrobiłam wczoraj dla mojego kochanego Dzieciątka…
„Jestem z ciebie bardzo dumny, maleńka. Ono tobie zło, a ty mu dobro.”
„Oj tam, od razu zło. Młode jest. Dojrzeje, zmądrzeje. To dobre Dziecko. Taki mój Janek… Ukochane Dziecko. Jak Twój święty Jan. Zresztą wszystkie moje Dzieci są Jankami. Wszystkie kocham jednakowo. I wszystkie najbardziej. Dziecko mi wczoraj bardzo dziękowało… Mam nadzieję, że pomoże mu to co zrobiłam.”
„Bardzo mu pomoże. Jestem z ciebie bardzo dumny.”
„Szczerze? Ja też jestem z siebie dumna. Mogę być, prawda?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Jasne! Oczywiście, że możesz.”
„I cieszę się, że mogłam mu pomóc.”
Jezus mnie całuje… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JANEK
Category: (NIE) MOJE MYŚLI