Budzę się… Budzę się powolutku… Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Jezusa radośnie!
„I znów nie mogę się obudzić, kochany mój Jezu!”
„Nie przejmuj się tym, maleńka Moja! Odpocznij we Mnie i ze Mną.”
Jezus otula mnie Sobą, zatapia w Sobie…
„Opowiedz mi o Sobie, mój Jezu słodki!”
„Jam jest Miłość nieskończona!”
„Miłość piękna! Miłość czysta! Miłość zaje…”
Urywam nagle i szepczę z mocą:
„Przepra…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Nie przepraszaj, Moja słodka. To prawda.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Rozmyślam…
” 'I rzeczywiście, bliżej mu do Sandro niż Rafaela.’ – wczoraj ktoś powiedział o moim obrazie. A tym samym potwierdził moje słowa. Nie spodziewałam się tego… Nie oczekiwałam.”
„Taka właśnie jest Miłość. Niespodziewana, nieoczekiwana.”
„Chciałabym tak kochać…”
„Ależ kochasz! Nikt od ciebie nie oczekuje, nie spodziewa się tego co robisz.”
„A co ja robię?!”
„Tańczysz! Ofiarowujesz Mi swoje cierpienia. Nikt tego od ciebie nie oczekuje, nie spodziewa się. Tańczysz z Miłości.”
Bardzo potrzebowałam to usłyszeć. Patrzę w mojego Oblubieńca z wdzięcznością. Tańczymy bardzo w intymności i bliskości bez granic. Jezus i ja.
Z MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI