Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Patrzę Mu w oczy z miłością… Rozmyślam…
„Nie mogę stać… Noga się wykrzywia i boli. Tacie bardzo ciężko. Nie może mnie utrzymać…”
„Ja jestem, Moja słodka. Ja jestem.”
„Wiem. Ale nie wiem co dalej…” Jak dalej będzie… „
Przypominają mi się słowa ks Jana Twardowskiego: 'kiedy Pan Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno’.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko, ogniście i namiętnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Całuje i czule szepcze:
„Ja jestem. Ja jestem, maleńka Moja.”
Jezus mnie całuje… Nagle wyrywa mi się z głębi serca:
„Ufam Tobie, mój Jezu kochany! Ufam Ci. Choć nie wiem co dalej będzie, ufam, że robisz wszystko co dla nas najlepsze. Do zbawienia.”
Jezus mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
DO ZBAWIENIA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI