Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Z lubością i troską. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Maluję teraz Baranka wielkanocnego. Jedno z moich Duchowych Dzieci śmieje się i mówi, że chyba pomyliłam święta. Nie pomyliłam. Madonnę z Dzieciątkiem już namalowałam. Teraz maluję Baranka… Będzie na następne Święta.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie… Rozmyślam…
„Wiesz mój Jezu kochany? Kiedy patrzę na moje wcześniejsze obrazy i na te co teraz maluję, nie mogę się nadziwić, że malowała je ta sama osoba… Te, które teraz maluję to jakby malowało dziecko.”
„Mnie się podobają. Poza tym jesteś moim dzieckiem, prawda? Moją maleńką jesteś.”
„Nooo, jestem!” – szepczę uśmiechając się do Jezusa. I dodaję:
„Wiem, że powinnam się cieszyć, że jeszcze mogę malować. I cieszę się!”
Bardzo przepraszam, ale nie dam rady dzisiaj pisać dalej. Tańczę bardzo.
CIESZĘ SIĘ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI