Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Milczymy. Nie potrzebuję słów. Rozmyślam… W pewnej chwili nasze serca zaczynają rozmawiać:
„Wczoraj to był nokaut. Ale już ok. Chcę na to zareagować, odpowiedzieć. Ale jak?”
„Miłością.”
„To oczywiste – uśmiecham się – ale jak konkretnie?”
Patrzę w oczy Jezusowi głęboko. I po chwili już mam odpowiedź. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
„Wiem!”
„Kocham ciebie, Moja słodka.”
„Wiem!”
„Pragnę ci o tym mówić, najmilsza Moja!”
„A ja pragnę Cię słuchać, mój Jezu kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Trwamy w miłości. A serce moje szepcze:
„Pragnę żyć tak, żebyś nie musiał się mnie wstydzić.”
„Wstydzić się??! Ja jestem z ciebie dumny. Bardzo dumny!”
„Dziękuję!” – szepczę szybko, żeby umiłowany mi nie przerwał.
Uśmiechamy się do siebie nawzajem z czułością…
A teraz tańczymy! Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Tańczymy w miłości.
OCZYWISTE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI