Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„O Jezuniu mój Malutki, Tyś lekarstwem na me smutki.”
Jezus uśmiecha się do mnie i caluje w czoło. A ja szepczę dalej:
„To nie jest tylko wierszyk, żeby były rymy. To prawda! Dzięki Tobie się uśmiecham. Dajesz mi powera! Ty jesteś moim… Powerem!”
Jezus śmieje się perliscie.
„Przepraszam kochany, jeśli Cię obraziłam… Nie chciałam.”
„Wytłumacz maleńka Moja, co według ciebie znaczy 'power’.”
„Siła, moc, energia. To, że się nie poddaję, że mimo bólu i przeciwności chce mi się chcieć. Że maluję, że chce mi się jechać na plener…”
„Piękny rok przed tobą, najmilsza Moja!”
„Jadę na plener i potem może jeszcze nad morze… Zobaczymy.”
Jezus uśmiecha się do mnie tajemniczo. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
POWER
Category: (NIE) MOJE MYŚLI