Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i troską wielką… Rozmyślam o moich kochanych Duchowych Synach.
„Są różni księża, są wierzący i mniej wierzący. Rozmodleni, porywający ludzi do Boga. Są też tacy, których kazania nużą. Jeden zastawia wjazd swoim autem, że nie mogę dostać się wózkiem do kościoła. Przychodzi inny i układa kamienne płytki na wjeździe i na całym podjeździe do kościoła, żeby łatwiej było mi do niego wjechać. Kiedy chcę podarować obrazy do kościoła, jeden odmawia przyjęcia (mówi, że kościół to nie muzeum, i że za dużo obrazów Maryi w kościele. Chciałam opowiedzieć np o kościele Mariackim w Krakowie, który jest muzeum, i że bez Maryi nie byłoby Ciebie), przychodzi inny ksiądz i od razu sam z siebie chce mi zrobić w kościele wystawę. Kiedyś poszłam do spowiedzi, a ksiądz od razu zaczął mnie rozgrzeszać. Przerwałam mu mówiąc, że jeszcze nie powiedziałam swoich grzechów. 'Grzechy? A jakie ty możesz mieć grzechy?’ – powiedział lekceważąco. Chciałam zapytać, skoro uważa, że mam grzechów to dlaczego mnie rozgrzesza? Ale się ugryzłam w język. Inny ksiądz wysłucha mnie uważnie, pocieszy, pomoże, doda otuchy… Różni są księża, jak różni są ludzie. Coś co bardzo mnie boli, to to, że jest coraz mniej powołań. W naszym seminarium duchownym jest tylko dziesięciu kandydatów na ksieży. 10 na roku? Nie! 10 na całe seminarium, po jednym, lub dwóch na roku. Kiedy o tym usłyszalam, byłam w szoku. Od razu wszystkich adoptowałam. Przecież na nich trzeba chuchać i dmuchać! Adoptowałam wszystkich. Zapisałam sobie ich imiona i nazwiska, żeby nie zapomnieć (bo to skleroza…). Może dzięki duchowej adopcji choć trochę im pomogę, by w przyszłości byli świętymi kapłanami…”
Urywam i patrzę Jezusowi w oczy.
„Czy to nie jest z mojej strony pycha, kochany mój Jezu?”
Jezus uśmiecha się do mnie z pobłażliwoscią.
„A w jaki sposób chcesz im pomóc, maleńka Moja?”
„Przez modlitwę i taniec, ofiarowanie cierpienia.”
„Właśnie!”
„Ale…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Zamyka mi usta słodkimi pocałunkami… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
O KAPŁANACH SŁÓW KILKA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI