Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Jezu mój słodki, ja już nie mam siły. Jestem coraz słabsza fizycznie…”
„Ja jestem twoją siłą, maleńka Moja.”
„Tak, kochany!”
Wtulam się w Oblubieńca mojego. Nagle przychodzi mi do głowy św Andrzej Bobola. Raz poprosiłam go o pomoc. I teraz często przychodzi mi do głowy.
„Ewidentnie domaga się mojej uwagi”-szepczę. I dodaję:
„On wiele cierpiał… Bardzo wiele! Dla Ciebie.”
„Jesteś jak on.”
„Ja??!! Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Wyrywam Mu się.
„Ale jak to…?!”
Jezus znów zamyka mi usta pocałunkiem. Potem patrzy we mnie ogniście.
„Jesteś jak on!”
„Ale on dużo więcej cierpiał! Nie mogę się porównywać do niego!”
Jezus uśmiecha się do mnie z lubością.
„Macie taką samą miłość. I podobną żarliwość w sercach!”
Milczę. Nie wiem co powiedzieć. Zresztą tu nie trzeba słów.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica.
MIŁOŚĆ I ŻARLIWOŚĆ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI