Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością.
„Co u ciebie, Moja słodka?”
„A, dziękuję, kochany. Wszystko dobrze!”
„Dobrze?”
„Bardzo dobrze!” – szepczę z uśmiechem i dodaję:
„Bardzo dużo się u mnie dzieje. Więcej niż u niektórych zdrowych ludzi.”
Uśmiecham się do umiłowanego i wtulam się w Niego całkowicie.
„A wiesz, mój Jezu? Ostatnio usłyszałam, że jestem skarbem.”
„Tak? Od kogo?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
„Jechaliśmy z tatą do miasta. I na przystanku stała starsza pani. Kiwnęła na nas.
-Zatrzymasz się? – spytałam tatę. Właściwie to nie było pytanie tylko prośba.
-Tak.
Starsza pani okazała się być bardzo rozmową, miłą osobą i całą drogę do miasta rozmawialiśmy. Pani mówiła do mnie na 'ty’. Zwracała się do mnie 'skarbie’. 'Skarbie, a powiedz mi to’, 'skarbie, a powiedz mi tamto’.
-Skarbie, a jak masz na imię?
-Monika.
I dalej nazywała mnie 'skarbem’. A mnie się na słowo 'skarbie’, błogo i miękko na sercu robiło. Przypomniało mi się dzieciństwo. Babcia tak mnie nazywała… Potem już nie pamiętam.
A teraz przez chorobę coraz częściej czuję się ciężarem, niż skarbem dla najbliższych.”
„Skarb musi być ciężki, drogocenny. Inaczej nie jest skarbem!” – szepcze Jezus ogniście.
„No, niby tak. Masz rację, kochany mój Jezu!”
„Ty, maleńka, jesteś Moim drogocennym skarbem. Chciałem ci o tym przypomnieć.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
SKARB
Category: (NIE) MOJE MYŚLI