Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i troską wielką. Nie rozmawiamy. Rozmyślam… A może moje myśli to rozmowa? Modlitwa? Może. O czym rozmyślam? Umiłowany wie. O czymś co miało być moją radością, a stało się… On wie.
„Oddaję Ci, mój Jezu kochany, całą tą sprawę. Zajmij się nią, proszę.”
„Już się nią zajmuję, Moja słodka. Twoje sprawy są Moimi sprawami.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Dzięku…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Zamyka mi usta słodkimi pocałunkami. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI