Tańczyła… Tańczyła! Miała może siedem, może dziewięć lat. Tańczyła w rytm muzyki puszczanej przez didżeja. Kolorowe migające światła podkreślały jej małe ciałko. Nie miała rąk, rękawy bluzki przykrywały kikutki. Tańczyła. Nie patrzyła na innych. Zanurzona w muzyce, w tańcu. Cała była muzyką. Cała była tańcem. Patrzyłam na nią. To co mnie w niej zdumiewało i jednocześnie zachwycało to jej uśmiech. Od ucha do ucha! Radosny, promienny uśmiech! Patrzyłam na nią z podziwem, ale i ze współczuciem. Życie bez rąk to jednak nie jest łatwe…
Nagłe przez moją głowę i serce przeleciała myśl jak błyskawica:
„Czyż ona nie jest idealna? Czy czegoś jej brakuje?”
Odpowiedź moja była natychmiastowa:
„Tak! Jest idealna! Niczego jej nie brakuje!”
I uśmiechnęłam się od ucha do ucha!
„Ja stwarzam ideały!”
„Tak!”
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Ty też jesteś idealna, maleńka Moja!”
„Ja? Idealna?”
„Ja stwarzam ideały, nie stwarzam ludzi wybrakowanych.”
„Tak, wiem, ale…”
„Ale co?”
„Jakoś nigdy nie patrzyłam na siebie jak na ideał!”- śmieję się nerwowo.
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„To zacznij, Moja słodka. Ja tak na ciebie patrzę.”
„Zacznę!”
Tańczymy, mój Jezus i ja. Tańczymy w rytmie miłości?
STWARZA IDEAŁY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI