Budzę się… Budzę się powoli, bez pośpiechu… Otwieram oczy i uśmiecham się do Umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniscie. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?” – pyta z troską.
„Taaak. Dziękuuu…”
Jezus przerwa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„To Ja ci dziękuję, Moja słodka! To Ja! Cierpisz dla Mnie. Nie narzekasz, nie marudzisz. Tańczysz!”
’A co mam marudzić’ – nachodzi mnie myśl. Myśl ta jest jakby rezygnacją. Odsuwam ją od siebie. Przerywam pocałunki Jezusa. Biorę Jego twarz w swe dłonie i patrzę Mu w oczy ogniście.
„Ty nie marudziłeś, nie narzekałeś. Chcę być jak Ty.”
Jezus patrzy mi w oczy z lubością…
„Jesteś jak Ja, Moja słodka.”
„Pragnę być jak Ty, mój słodki Jezuniu! Pragnę kochać jak Ty. Pragnę być dobra jak Ty, pragnę być czuła i delikatna jak Ty. Pragnę być życzliwa jak Ty. Pragnę być pokorna i cicha jak Ty. Dopomóż mi Jezu!”
Jezus odpowiada pocałunkami na moją modlitwę. Tańczę w Jego pocałunkach! Pragnę, żeby moje życie było modlitwą… I wiem, że Jezus sprawia, by tak było.
ŻYCIE – MODLITWĄ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI