Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z nieśmiałością i miłością jednocześnie.
Umilowany uśmiecha się do mnie promiennie. Milczymy… Wczoraj bardzo mi pomógł przez mojego Duchowego Synka. Kiedy nagłe wątpliwości, zwątpienie i zniechęcenie zaczęły zalewać moje myśli i serce, pełne miłości i łagodnosci słowa Synka sprawiły, że… jak szybko się pojawiły, tak szybko zniknęły! Uciekły! A w serce znów wrócił pokój i szczęście… Tak!
„Ty pomagasz swoim Dzieciom, a one pomagają tobie, maleńka.”
„Taaak. Wzajemność? Nie! Miłość! Po prostu miłość! Tylko i aż! Miłość!”
Jezus kiwa głową i patrzy we mnie z lubością.
„Wiesz kochany? I jakoś nie byłam na siebie zła za tę chwilę zwątpienia. Dziwne. Kiedyś bym była. Uczę się cierpliwości do samej siebie. I wiem, że Ty też się na mnie za to zwątpienie nie gniewasz…”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością.
„Życie jest drogą, maleńka Moja. Drogą do Celu. I na tej drodze uczycz się coraz większego zaufania do Mnie.”
„Uczę się?”
„Jesteś Moim dzieckiem, prawda?”
„Tak.”
„Właśnie. A dziecko się uczy.”
Uśmiecham się do Jezusa promiennie. Promiennie jak On.
DZIECKO SIĘ UCZY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI