Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Patrzy… i nagle zaczyna mnie całować! Całuje mnie całą! Ogniście, siarczyście, namiętnie! Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje i szepcze żarliwie:
„Maleńka Moja! Jestem ci wdzięczny! Bardzo wdzięczny!”
„Ty?! Mi?! Wdzięczny?! A niby za co?! To ja jestem Ci wdzięczna, mój słodki Jezuniu! To ja…”
Jezus zamyka mi usta pocałunkami i szepcze ogniscie:
„Za co? Za to, że ze Mną jesteś, że Mnie kochasz, że tańczysz dla Mnie, że… że… że…”
„To wszystko dzięki Tobie! Dzięki Tobie, mój Jezu! Dzięki To…”
Jezus zamyka mi usta pocałunkami! I całuje… Caluje! Całuje…
Tańczę w Jego pocałunkach!
Kiedy byłam młodsza rozmyślałam nad tym jakie jest moje powołanie… Do czego jestem powołana… Długo i często się nad tym zastanawiałam. I nie wiedziałam… Przecież nie chodzę i nic sama nie mogę zrobić. Nie wiedziałam… Do czasu aż napisałam do mojego Duchowego Synka i zapytałam czy nie wie czy czy jest coś takiego jak rachunek sumienia dla chorych. Syn mi doradził, żebym się spowiadał z zaniedbań miłości. To był strzał! Oświeciło mnie! Olśniło! Jestem powołana do miłości! Mam kochać! Kochać jak Jezus! I się zaczęło! Zaczęłam adoptować Duchowe Dzieci. Kolejne i kolejne i kolejne… Już nie wiem ile ich mam. Gubię się gdy zaczynam je liczyć! Wszystkie kocham i za wszystkie tańczę. Odnalazłam, odkryłam swoje powołanie. I jestem bardzo szczęśliwa.
POWOŁANIE DO MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI